6

DZIĘKI TYM 3 RZECZOM STANIESZ SIĘ NAJLEPSZYM RODZICEM NA ŚWIECIE

blog-wpis

Gdy 12 lat temu zostałam mama, w ręku trzymałam świeżutki dyplom ukończenia studiów pedagogicznych. Przez kilka lat ich trwania nauczyłam się wiele a nawet śmiem twierdzić, że bardzo wiele. Nabyłam ogrom wiedzy ale tylko i wyłącznie teoretycznej. Nabyłam jej tak wiele, że w momencie gdy wróciłam z moją nowonarodzoną córką do domu poczułam się przerażona. Ta wiedza mnie przytłaczała. Poznałam tak wiele metod pedagogicznych, że nie wiedziałam, która jest tą najlepszą i najwartościowszą. Przeglądałam książki i kolorowe czasopisma pisane specjalnie dla młodych mam. Słuchałam ówczesnych ekspertów a musicie wiedzieć, że wtedy to nie były łatwe czasy. W telewizji królowała Super Niania i Zaklinacze dzieci. Wiecie karne jeżyki, nagrody, kary i takie tam różne cuda. O metodzie Montessori mało kto słyszał. Od doświadczonych, starszych kobiet słyszałam w kółko; „Karm piersią mimo wszystko!” „Nie noś bo się przyzwyczai!” „Pod żadnym pozorem nie śpij z dzieciem bo je udusisz!” „Na spacerze nie wyciagaj z wózka!” „Popłacze i przestanie!” ” Oj 37,5 stopnia gorączki- konieczny antybiotyk od zaraz!” „Nie męcz dziecka, na naukę przyjdzie czas gdy pójdzie do szkoły!”. Ciężko było, oj ciężko. Mieszkaliśmy w małej miejscowości gdzie brak teatrów, muzeów nawet  kino zamknęli. Wiedziałam wtedy jedno, że to ja jestem MAMĄ i wychowam dzieci tak jak ja będę chciała. Ponieważ byłam wtedy jeszcze sporą buntowniczką (rodzice mogą potwierdzić) i uwielbiałam robić na przekór postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęłam przegrzybywać internet. Zakupiłam ważną dla mnie książkę na temat metody Domana od której wiele sie zaczęło. Tak naprawdę zaczęłyśmy (ja i Wiktoria) naszą małą, nieśmiałą edukację w warunkach domowych. Potem na świat przyszła młodsza córka a potem synek. Moja edukacyjno-psychologiczna wiedza poszerzała się dzięki ciągłemu dokształcaniu. Dlatego teraz jestem w miejscu w którym jestem i dzielę sie z Wami moją wiedzą i doświadczeniem. Droga była długa, czesto wyboista, zdarzało sie, że mokra od łez i potu raz jednej a raz drugiej strony. Książkę by o tym można było napisać. Z perspektywy tych 12 bardzo emocjonujących lat chcę Wam dać 3 wskazówki na to jak być idealnym, rewlacyjnym, najlepszym na świecie rodzicem. Wszystko sprawdziłam na sobie. Te trzy zasady istniały od wieków tylko ja musiałam do nich dojść na zasadzie prób i błędów. Dlatego bez żadnej ściemy udzielę Wam 3 życiodajnych rad dzięki którym Wasze rodzicielstwo będzie SPOKOJNE i IDEALNE.

  1. PODĄŻAJ ZA DZIECKIEM

Dokładnie tak jak czytasz za dzieckiem, nie przed dzieckiem. Nie bądź nauczycielem, edukatorem, psychologiem, który ma gotową odpowiedź czy rozwiazanie na każdy temat czy problem. Stań się obserwatorem. Usiądź z boku i poobserwuj swoje dziecko. Gdy masz ich wiecej niż 1 na obserwację każdego poświęć osobny czas. Zobacz co ono robi, w co się bawi, jak najchętniej spędza czas. Posłuchaj o czym mówi, jak rozmawia z rodzeństwem, o co się kłóci. Możesz sobie zapisać, żeby nic Ci nie umknęło. Poświęć na to przynajmniej 3 dni. Najlepiej cały tydzień. Tylko i wyłacznie obserwuj, nie interweniuj, no chyba, że krew leje się strumieniami. Postaraj się być niezależnym obserwatorem, nie rodzicem emocjonalnie związanym z dzieckiem. Spójrz na nie z dystansu. Twoje obserwacje wcale nie muszą Ci się podobać. Mogę Ci nawet zagwarantować, że tak będzie. Ty ciagle masz w głowie idealny obraz swojej latorośli. Podam Ci przykład z naszego życia wzięty. Moja starsza córka jest typem sportowca. Uwielbia być w ruchu. Biegać, jechać, kopać, rzucać. Jak była młodsza zdarzało się, że tabliczki mnożenia uczyła się skacząc na skakance a wiersza stojąc na głowie. Taki typ. Zaakceptowałam, przyzwyczaiłam się i obu nam od tamtej pory żyje sie lepiej. W ubiegłe wakacje moje dziecię połknęło bakcyla piłkarskiego. No wiecie dziewczyna i piłka. Nie takie miałam jej wyobrażenie. Zdecydowanie wolałam aby nadal ćwiczyła gimnastykę, no może siatkówkę czy netball. Ale piłka? Poczatkowo delikatnie wybijałam jej to z głowy ale w pewnym momencie powiedziałam STOP. To jej życie, jej wybory. Stanęłam z boku i zaobserwowałam, że jest w tej piłce całkiem dobra. Do dzisiaj rozwija swoją pasję i jest szczęśliwa. Ja również bo cieszy mnie jej szczęście. Zanim zapiszecie Wasze dziecko na million zajęć dodatkowych porozmawiajcie z nim i poobserwujcie. Jeżeli zobaczycie, że czymś się interesuje lub nawet fascynuje dyskretnie podsuwajcie książki o tej tematyce lub inne materiały. Zabierzcie na wycieczkę do miejsca o którym zawsze marzyło mimo, że Wam może wydawać się to niedorzeczne. Zobaczycie, że w takiej atmosferze żyje się lepiej.

2. BĄDŹ BLISKO ALE NIE ZA BLISKO

Wiem brzmi dziwnie. Od pierwszych chwil zdecydowanie bądź blisko. Tak do 3 lat dziecko potrzebuje Ciebie ciągle czuć i mieć pewność, że gdy zawoła to mu odpowiesz. Dzisiaj bardzo rozpowszechniło się Rodzicielstwo Bliskości i dobrze. Mówi ono o bliskości. Mówi o karmieniu piersią, o spaniu z dzieckiem, o noszeniu go wszędzie ze sobą. Czyli biorą w łeb wszystkie rady, które słyszałam 12 lat temu. Ta wczesna bliskość zaprocentuje w przyszłości, uwierzcie mi na słowo. W tym wczesnym okresie dziecko uczy się, że zawsze może na ciebie liczyć. Tak koło 3 roku życia maluch rozpoczyna swoją przygodę z przedszkolem. I taki maluch bliskości wie, że pomimo, że mamy teraz nie ma to ona zawsze jest i zawsze pomoże, niezależnie od tego co się wydarzy. Gdy takie dziecko troche podrośnie i wejdzie w bardzo trudny okres nastoletniego buntu ciągle będzie miało ze sobą , niezależnie od tego gdzie sie znajdzie, świadomość, że na rodziców nadal może liczyć niezależnie od sytuacji. Oni zawsze przytulą i pocieszą. Szczególnie wtedy gdy świat ich skrzywdzi. W tym punkcie jest jeszcze jeden haczyk- wolność. Gdy Twój szkrab ma już około 6-8 miesięcy i zaczyna swoją podróż na czworakach, to jest idealny moment na wypuszczenie go na wolność. Pozwól mu penetrować najdalsze zakamarki mieszkania swojego czy babci. Oczywiście wszystko w granicach bezpieczeństwa. Nie zamykaj go w kojcu czy nie zostawiaj na długie godziny w łóżeczku z milionem grających zabawek. Pozwól mu na tę pierwszą WOLNOŚĆ. Dla niego własnie zaczyna sie przygoda życia. Gdy ma już 3-4 lata siądź spokojnie na placu zabaw i go obserwuj. Nie biegaj za nim krok w krok. Chce ściągnąć buty (a jest w miarę bezpiecznie) pozwól mu na to. Chce wejść na drabinkę, delikatnie asekuruj, nie chce w piaskownicy podzielić sie zabawką- jego decyzja. Obserwuj z daleka. Uwierz mi na słowo, że dzieci znacznie szybciej rozwiążą konflikt między sobą bez obecności dorosłego. Zapewnij mu w miarę bezpieczne otoczenie a ono sobie świetnie poradzi. My przecież jesteśmy pokoleniem trzepakowym, z kluczem na szyi, samodzielnie przygotowującym kisiel, godzinami przesiadującym na podwórku, łażącym po drzewach, jeżdzącym na rowerze bez kasku. I co? I żyjemy, mamy się dobrze, radzimy sobie w życiu całkiem nieźle.

3. WYLUZUJ

Dokładnie to co czytasz- WYLUZUJ. Oddychaj głeboko i się zrelaksuj. Twoje dziecko i tak dorośnie czy będziesz sie nad nim trzęsła czy nie. Wiem, że takie podejście do sprawy przychodzi łatwiej z każdym kolejnym dzieckiem. Wiem bo tego doświadczyłam. Zdaję sobie sprawę z tego, że gorączka u pierwszego dziecka wywołuje atak paniki a u trzeciego tylko zaniepokojenie. Pamiętaj, że dzieci biorą na siebie wszystkie nasze emocje i przeżycia, pomimo, że często o nich nawet nie rozmawiamy. Dzieci są w tym ekspertami. One są jakby naszym lustrem, naszym odbiciem. Zauważyliście taką prawidłowość, że gdy u nas wszystko idzie pod górkę to nasze dziecko więcej płacze i marudzi? A gdy nad nami świeci słońce ono jest pogodne i uśmiechnięte? Moje często tak reagowały. Im były młodsze tym silniej to się ujawniało. Sami wiele rzeczy przenosimy na nasze dzieci tylko przy pomocy myśli. Nie wierzycie? Spróbujcie przez kilka dni myśleć tylko o tym, że twoje dziecko nie było chore a na bank rozłoży je przeziębienie. Nie warto nakręcać się chorobami i nieszczęściami innych bo wiele z tego przynosimy do naszego domu. Teraz jest pełno tego dookoła. Wiadomości, programy telewizyjne, gazety, internet. Spróbuj hodować w swojej głowie obraz szczęśliwego i zdrowego dziecka. A teraz usiądź w fotelu, zaparz sobie dobrej herbaty i poobserwuj jak rosną Twoje dzieci. Te chwile już nigdy nie wrócą.

Z taką refleksją pozostawiam Was Kochani. Kochajmy samych siebie. Kochajmy naszych partnerów i kochajmy nasze dzieci. Im więcej MIŁOŚCI dajesz tym wiecej jej dostajesz.

A jeżeli chciałbyś spotkać innych rodziców podobnie jak ja pozytywnie zakręconych na punkcie swoich dzieci zapraszam na swoje grupy na FB

NASZE MĄDRE DZIECI

METODA MONTESSORI W DOMU, W SZKOLE I W PRZEDSZKOLU

oraz na 3 wyzwaniu z którymi ruszam w tym roku. Wszelkie szczegóły i harmonogram znajdziesz TUTAJ

madredziecko

6 Comments

  1. Ja to mam najwiekszy problem z tym wyluzowaniem Lena jest jedna wiec dalej na niej eksperymentuje rodzicielstwo co do metod nauki miałam podobnie doman potem montessori która wiele nam dała mnie nauczyła własnue obserwacji dopisała bym jeszcze instynkt ja wiele działań sensorycznych zabaw robiłam z lena w wieku 18 miesiecy jeszcze nie świadoma zaburzeń sensorycznych u leny Instynkt matki jest nie zawodng z dwu latkiem wybrałam się do logopedy i poznałam wspanialych ludzi terapełtów dzięki których wiedzy i pasji Lena jest wspaniale rozwijająca się dziewczynka Ja z natury jestem bardzo otwarta połknełam bakcyla edukacji wczesno szkolnej dzięki metodzie montessori moje podejscie do życia się zmienilo potrafimy się zachwycać mrówka niosacą pokarm Od ogółu do szczegółu

  2. Wpis przeczytałam z dużym zaciekawieniem. Z twojego postu płynie sama prawda. Też jako matka naczytałam się dużo o dzieciach , nasłuchałam od dobrych mam, lekarzy, położnych, fachowców…prawda jednak jest taka że i każda matka jest inna i kazde dziecko też jest inne. Ciesze się że powstają takie artykuły jak Twój które uspokajają te oczytane mamy… Ps. Widzę, że chorujemy na tę samą chorobę:P Ja też kiedy piszę mam problem z przecinkami:P

  3. Cudowny wpis! Mimo, że moje rodzicielstwo trwa dopiero niecałe 5 lat w zupełności się z Tobą zgadzam. Choć czasem jeszcze jest ciężko wdrożyć ten luz w życie, bo zdarza się że wszystko idzie nie tak jak powinno. Ale tak jak piszesz, dużo zależy od odpaoiedniego myślenia :) widzę to po sobie i swoim życiu.
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *