0

10 RZECZY, KTÓRE MNIE ZASKOCZYŁY W IRLANDII

DSC_0736

Mieszkamy w Irlandii Północnej od kilku lat. Przyjechaliśmy z maleńką Wiktorią a jeszcze chwila i się okaże, że będzie dorosła. Tutaj przyszła na świat Julia i Dominik. Tutaj przeżywaliśmy swoje wzloty i upadki. Tutaj doświadczyliśmy czym jest tęsknota i samotność. Tutaj edukują się nasze dzieci i chyba to jest największym plusem tej naszej emigracji. Od samego początku były rzeczy, które nas bardzo zaskakiwały ale teraz patrząc na to z perspektywy czasu stały się naszą codziennością. Specjalnie dla Was postaram się kilka z nich sobie przypomniec i Wam przybliżyć.

1.LEWOSTRONNOŚĆ– jak zapewne każdy wie na Wyspach jeździ sie lewą stroną ulicy. Na początku było to dla mnie niezrozumiałe i wydawało mi się, że tak sobie wymyślono dla odmiany aby wyróżniać się spośród innych państw. Nic bardziej mylnego. Po zasięgnięciu informacji okazało się, że dawno temu na całym świecie panował ruch lewostronny. Tak jeździli rycerze, bryczki, karoce. Była to norma. Dopiero Napoleon wpadł na pomysł zmylenia przeciwników i poruszania się prawą stroną. Również w Polsce jeszcze ponad 100 lat temu jeżdzono lewostronnie. Jaki z tego wniosek? To my jesteśmy odmieńcami a Anglicy i Irlanczycy są tymi  normalnymi. W każdym razie jako kierowca bez większych problemów przestawiłam sie na kierownicę po prawej stronie. Jedynie przez kilka pierwszych dni w Polsce musze się pilnowac aby nie wjechac na rondzie pod prąd.

2. WIELOWYZNANIOWOŚĆ– w naszej małej miejscowości kościołów różnych wyznań jest kilka jak i nie kilkanaście. Wspólnie mieszkają katolicy, protestanci, metodyści, baptyści…Chociaż jeszcze kilkanaście lat temu tak łatwo tutaj nie było. Było raczej krwawo. Do dzisiaj jeszcze są dzielnice katolickie i protestanckie. Chociaż coraz więcej jest małżeństw mieszanych wyznaniowo i to dobrze. O wyznanie pytają w każdym formularzu o pracę lub zapisując dziecko do szkoły w celu, żeby wiedzieli, które świeta obchodzisz. Wejść możesz bez problemów do każdego kościoła i nikt cię z niego nie wyrzuci.

3. OKNA OTWIERANE NA ZEWNĄTRZ– to już porażka. Wyobraźcie sobie umycie takich okien, nie ma szans. Chyba, że na parterze. Dobrze, że tutaj czesto pada :-) W każdym razie należy zamawiać panów myjących okna a w niższych budynkach raz w miesiącu myje specjalna ekipa. Ciekawe jak rozwiązują ten problem w 10-piętrowych blokach?

4. POGODA– deszczowa, depresyjna, wietrzna długo by wymieniać. Łagodne zimy z reguły bez śniegu. Jedynie wiosną człowiek odżywa i zaczyna bardziej pozytywnie myśleć. Słońce świeci mocno i długo. Najlepszy okres na wycieczki i zwiedzanie okolicy. Poza tym przez cały rok trawa jest zielona a na niej pasą się owieczki.

5. SZKOŁA– zaskoczyła mnie już wielokrotnie. Lekcje rozpoczynają się codziennie o godzinie 9.00 a kończy zawsze o 14.00 lub 15.00 w zależności do której klasy chodzi Wasze dziecko (dotyczy to szkół podstawowych). Lekcje nie trwają 45 min jak w Polsce. Oddzielone są od siebie przerwami na snack, lunch czy dinner. Dzieci rozpoczynaja szkołę w wieku 4,5 lub 5 lat w zależności w jakim miesiącu się urodziły. Od początku uczą się czytac i pisać i raczej na dobre im to wychodzi. Może dlatego nigdy nie rozumiałam tej całej afery wokół tego czy posłać do polskiej szkoły 6 czy 7-latka. Jeszcze jedna rzecz z tych pozytywnych. W szkole podstawowej nie ma ocen, sprawdzianów, kartkówek itp. Nie ma „wyścigu szczurów”. Dwa razy do roku dzieci zdają egzaminy na komputerach do których kompletnie sie nie przygotowują. Sprawdzana w ten sposób jest ich faktyczna wiedza. Na zakończenie roku mali uczniowie otrzymują ocenę opisową. Jedyne co muszą w ciągu tygodnia poćwiczyć bo jest to sprawdzane to spelling czyli 10-12 wyrazów które muszą wiedzieć jak poprawnie napisać. Dzięki Ci Irlandio za mundurki- wie o czym myślę każda mama, która posiada córki.

6. DWA KRANY W UMYWALKACH– tragedia, szczególnie gdy się posiada dzieci. Trzeba bardzo uważać aby sobie nie poparzyły rąk lub ich nie odmroziły.

7. PRĄD NA DOŁADOWANIE– pierwszy raz jak o tym usłyszałam to nie mogłam uwierzyć. Gdy się kończy to sobie pika aby go „dokarmić”. My całe szczęście płacimy rachunki raz na 3 miesiące.

8. UBIÓR– każdy chodzi ubrany jak chce. Nikogo nie dziwi dziewczyna w Tesco robiąca zakupy w pidżamie, panią idącą przez miasto w wałkach na głowie bo właśnie jest w trakcie wizyty u fryzjera a potrzebuje skoczyć na pocztę, lub pana w japonkach w styczniu.

9. HARTOWANIE DZIECI– standardem jest spotkanie w zimie niemowlaka bez czapeczki i z gołymi stópkami. Dla mam z Polski to taka troche nieodpowiedzialność. Najzabawiniejsze w tym jest to, że mama niosąca dziecko ma na sobie futro, czpkę i wysokie kozaki.

10. POLSKA ZAZDROŚĆ– to właśnie zagranicą wychodzą chyba wszystkie nasze przywary narodowe pomnożone razy pięć. Polak Polakowi wrogiem. Nie daj Boże ktoś zarabia więcej lub udziela się społecznie. Nie wiem czy powinnam jeszcze coś na ten temat napisać. Mam duże doświadczenie w tej kwestii dlatego zamilknę i zachowam je dla siebie.

madredziecko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *